Witaj, nie jesteś jeszcze zalogowany | Zaloguj się | Zarejestruj się | Odzyskaj hasło



Sprzęt, wydarzenia, ludzie
serwis zagli
Surfnation
go2hel.pl
Kolporter RSS

Quiksilver Wave Session, Jarosławiec 2010- z trochę innej perspektywy Poleć znajomemu
Autor: Karol   
21.09.2010.
 
Prognoza na zawody była wyśmienita, jeszcze w piątek. Ciężko było mi uwierzyć gdy po pobudce już na sacret spocie w Łebie z nieba padał deszcz i ledwo było słychać szum drzew i fal. Jeszcze dzień przed zawodami myślałem o silnym wietrze, dużych falach i warunkach jakie lubię najbardziej, ale rzeczywistość okazała się nieco bardziej brutalna. Temperatura jak na wrzesień nie rozpieszczała, jakieś 10-15 stopni... nie wiele więcej w wodzie, tylko silny wiatr mógł załagodzić tą aurę.
  
Przykładowa grafika

Z samego rana samochodów na sacret spocie zaczęło przybywać, po zapisach które trwały od samego rana rozpoczął się skippers meeting. Czekamy... wiatru nie przybywa, całe szczęście deszcz o 11 ustępuje i wychodzi słoneczko. Ktoś wychodzi na wodę, ale ma dużą deskę, widać od razu że żagiel też nie mały, jakieś 5.5, może mniej. Dopiero po przejściu trzeciego przyboju odpala do ślizgu, już wiadomo, tutaj wiać nie będzie. Wiatr jest za bardzo południowy, tylko wave sailing i duża deska, a co z innymi co mają tylko 80’cio litrówki. Wyszedłem na dwór, pomyślałem że sobie odpuszczę tą imprezę i pojadę do Jarosławca. Dostałem telefon od lokalesa który tam był, 25 węzłów już się utrzymywało. Organizatorzy też już wiedzieli jak jest w Jarosławcu, szybkie zebranie i decyzja. Albo jedziemy do Lubiatowa, 30km od Łeby na wschód, albo do Jarosławca, 100km na zachód. Zgodnie większość zawodników wybrała drugą opcję i całe szczęście. Godzina drogi i jesteśmy, na miejscu gdzie od dwóch dni pływałem na 4.0 i tego dnia nie miało być wyjątku, szybki obiadek i na wodę.

Przykładowa grafika

Pierwszy heat, w którym startowałem, miał wystartować ok. godziny 14. Organizatorzy połączyli dwa heaty, dlatego w pierwszej części drabinki startowało 8 osób, z czego przechodziły cztery dalej. Umożliwiło to szybką selekcję zawodników. Pierwszy heat rozpoczął się dla mnie pechowo, co fala lądowałem w wodzie, ale już wiedziałem- tak samo było rok temu, powinienem się odprężyć i pójść na całość. Trochę mniej agrasywnie podszedłem do jazdy na fali i starałem się wykorzystać każdą nadarzającą się okazję do wykonania tricku, efekt- dwa back loop’y, kilka front loop’ów i kilka cut back’ów i backside’ów na fali. Udało się, przeszedłem pierwszy heat, to mocno podbudowało moje morale.

Przykładowa grafika

W następnym heat’cie spotkałem się z Adamem Strybe, w równoległym heacie z Przemkiem Siemiński i Michałem Polanowskim. Robiło się jakby coraz zimniej, wiatr trochę się rozwiał, ale fala prawie znikła. Szybki front loop na początku zawodów, którego o mały włos nie wylądowałem na plecach Michała Polanowskiego, uf było gorąco ;).

Przykładowa grafika

Po tym nieudanym manewrze dałem spokój ze skokami i pływałem bliżej brzegu, aby zaliczyć jakąś falę, szło mi całkiem nieźle, ale zielona flaga za chwilę miała iść w dół, a ja byłem jeszcze bez tricku w powietrzu.

Przykładowa grafika 

Postanowiłem- płynę na drugi przybój, pierwsza lepsza fala i front. Przepłynąłem prawie po płaskiej wodzie, a brak zielonej flagi oznaczał minutę do końca. Widziałem jak Adam zaliczył jednego front loopa na początku, a jeżeli ja jestem bez tego, moje szanse maleją. Zawróciłem, spłynąłem i postanowiłem, albo teraz albo nigdy. Nie lubię robić frontów na pieniącym się grzywaczu, ale nie miałem wyboru, fala była duża. Udało się, miałem nadzieję, że jeden wysoki front i dobra jazda na fali wystarczy, no i udało się.

Przykładowa grafika

W następnym heacie postanowiłem sobie nie odpuszczać tak mocno skoków. Spotkałem się z Przemkiem Siemińskim, Leszkiem Kamińskim i Michałem Fedusio. Musiałem się dobrze rozgrzać przed tym heatem, bo moim planem były wysokie tricki w powietrzu. Na początek szybko zaliczyłem dwie fale. Później back i front loop. Czułem, że to będzie tylko formalność, ale jednak to okazało się za mało. Odpadłem po dobrym pokazie, a szkoda, bo miałem jeszcze w zanadrzu parę asów. Może gdyby wiatr nie osłabł w połowie heatu i nie odkręcił się bardziej od zachodu, udało by mi się przejść ten heat. Tak czy inaczej 8 miejsce to jest dla mnie dobry wynik na ten sezon, czuję pewien niedosyt jednak tylko po przez takie porażki wiem co jeszcze muszę poprawić.

Pierwsze miejsce w zawodach wywalczył Robert Bałdyga, drugi został Maciek Rutkowski, trzecie miejsce zgarnął łysy koń zawodów Michał Fedusio, natomiast czwarte przypadło Leszkowi Kamińskiemu. Wśród kobiet jako jedyna wystartowała Justyna Śniady, pokazując bardzo ładne skoki i jazdę na fali. 

Przykładowa grafika

Pozdrawiam

Karol Politański (Easy SurfShop, Gaastra, Tabou, Hotis.pl)

Zdjęcia: Sieplywa.pl, Małgorzata Politańska

Film wkrótce

Polecane

Komentarze użytkowników  
 

Średnia ocen użytkownika

 

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2017 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »








© http://www.hotis.pl, Wszystkie zawarte w wortalu artykuły są naszego autorstwa i jakiekolwiek kopiowanie ich w całości, bądź fragmentach jest zabronione i podlega Ustawie o Prawie Autorskim i Prawach Pokrewnych z dn. 4.02.1994 r. (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz.83) wraz z późniejszymi zmianami.