Tego roku część teamu MauiSails Polska: Nikodem, Przemek i Grzesiek reprezentujący ekipę hotis.pl (którego poznaliśmy cztery godziny przed odlotem), postanowiła udać się na zimowy surftrip do Tarify. Celem naszej wycieczki było rozpływać się po ciężkiej zimie w Polsce i zrobić jak największy progres.
Niestety trochę się rozczarowaliśmy i na dwa tygodnie naszego pobytu, dobrego pływania na powerze z dużymi falami było jakieś 6 dni.
Wykorzystaliśmy wiatr jak tylko się dało, zaliczając po kilka spotów w jeden dzien. W tym kolejno na Valdevaqueroos z żaglami 5.2-5.0 i długimi równymi falkami choć trochę małymi, 1 dzień na 4.2-4.5 przy boisku w Tarifie i kolejny dzień trochę bardziej w centrum Tarify na żaglach 5.0, idealny side-shore z największymi falami i największym mieleniem tego wyjazdu.
Przez małą ilość wiatru dużo czasu spędziliśmy w domu u Karola, u którego przez ten czas mieszkaliśmy (Urbanizacja Bahia di Casares, okolice Estepony) no i standardowo zaliczyliśmy zwiedzanie Gibraltaru, czyli małpki, oraz odwiedziliśmy wszystkie ciekawsze plaże wokół Tarify, gdzie Grzesiek nurkował.
W dni totalnie bezwietrzne uczyliśmy się pływać na surfie i okazało się, że nie jest to takie proste, a jak już uda złapać się dobrą falę to jest naprawdę fajne uczucie.
W dniu, w którym mieliśmy lot powrotny (Malaga-Berlin) zaczęło rozwiewać się Levante (nazwa lokalnego wiatru) i zdążyliśmy zaliczyć poranną sesje na morzu Śródziemnym na żaglach 4.7-5.0 pod domem Karola. Gdy musieliśmy się zwijać zaczęły pojawiać się tam całkiem spore, równe sety- tzn. że przy Levante warto jest zwiedzić spoty po stronie morza.
No i teraz najtrudniejsze- pakowanie, mieliśmy spory nadbagaż i jakby jeszcze tego było mało, w drodze do Malagi dopadła nas burza z gradobiciem przechodząca w deszcz o takim natężeniu jakiego w Polsce jeszcze nie widziałem. Nasze quivery na dachu były tak mokre, że ledwo je wnieśliśmy na lotnisko. Na całe szczęście wszystko odbyło się bez większego problemu i wróciliśmy do szarej, a raczej białej rzeczywistości. Po wylądowaniu w Berlinie okazało się, że jest po kolana śniegu a temperatura wynosi -20*C. W tym momencie każdy z nas był mega zadowolony z wyjazdu.
Podsumowując: zima to nie jest najlepszy okres na wypad do Tarify. My byliśmy tam w okresie 9-23 stycznia, mimo że warunki nie były wypasione wycisnęliśmy z nich ile się dało, i oczywiście po raz kolejny sprzęt od Maui okazał się najlepszy w granicznych warunkach, byliśmy w stanie pływać na 4.2, gdy inni ledwo odpalali na 4.7! Coś w tym musi być. Na koniec, zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmu z tego wyjazdu i paru fotek:
Od jakiegoś czasu Hotis.pl zagościł na portalu Facebook, na którym to publikowane są najnowsze informacje ze świata windsurfingu, dostępna jest duża galeria zdjęć oraz inne ciekawe rzeczy :-) Zapraszamy wszystkich bardzo serdecznie.
Dzięki pomysłowi jednego z naszych redaktorów - Hypnonaisha, społeczność windsurferów portalu hotis.pl oferuje bardzo pomocną dla wszystkich opcję transportu sprzętu pomiędzy miastami, bez płacenia kurierom setek złotych za przewóz jednego masztu czy deski.