|
Prace rozpoczęliśmy od załatwienia płóz bojerowych jeszcze przed zimą. Akcja była krótka. W ciągu 2.5 dnia zrobiliśmy podstawowe elementy: korpus, płozownica (poprzeczna belka), szczęki, płoza przednia; zestawy na dwa ślizgi.
Najdłużej zajęło mi spawanie szczęk i płóz. Konstrukcja ich jest prosta: dwa kątowniki połączone dość szerokimi płaskownikami z góry (szerokie dlatego by była większa powierzchnia docisku do płozownicy). Powierzchnię dolegającą do płozownicy ponawiercałem lekko(zrobiłem nierówną powierzchnię) i dość gęsto. Oprócz przykręcenia szczęk, warto je posmarować żywicą by się przykleiły, co zabezpieczy przed ewentualnym przesunięciem szczęk z płozami, po wpadnięciu w szczeliny w lodzie. Warto też pamiętać przy spawaniu, by szczęki zrobić ok. 1-2 milimetry szersze niż płozy; zawsze można pasek okleiny nakleić na płoze. Poza tym pamiętajmy że podczas spawania spawy ściągają! Szczęka przedniej płozy zrobiona została identycznie. Jest tylko o wiele mniejsza (oczywiście też jest nieruchoma). Płoza przednia to nic innego jak wygięty zbrojeniowy gładki drut. Takie rozwiązanie jest dobre na twardy lód bez żadnych rozmarzań, bo gdy lód ma warstwy, płoza się zapada i hamuje (tu warto też od razu pomyśleć nad nartą zamiast płozy z drutu). Warto na etapie wycinania pokładu nanieść osie symetrii. Przyda się to przy skręcaniu. Pokład zrobiłem ze zwykłej sklejki 5-7 mm. Łaty 30x50 mm kleiłem i przykręcałem do sklejki. Przekrój łat jest moim zdaniem jednak trochę przesadzony - można by go było odchudzić. Płozownica jest zrobiona z jednolitej deski 1100x150x40 mm. Jej grubość też jest nieco na wyrost (nie było czasu na zabawę z klejeniem płozownicy). Całość skręciłem za pomocą śrub meblarskich, pamiętając o zachowaniu kątów prostych.  Do płozownicy mocujemy szczęki: najpierw jedną ustawiamy razem z płozą równolegle do osi, drugą pasujemy do niej za pomocą listwy, z jednej strony naciętej lekko, z drugiej strony przyklejamy plastelinę. Nacięcie zakładamy na ostrze bazowej płozy i znaczymy odległość drugiej na końcu. Teraz zakładamy na początek płozy i sprawdzamy czy odległość się zgadza. Im dokładnej ustawimy, tym większą prędkość rozwiniemy na lodzie. Dla naszego komfortu „latania” ważna jest przyczepność do pokładu. W pierwszej wersji znalazłem w IKEI gumową podkładkę z wypustkami (do szafy z garnkami czy sztućcami wkłada się taki bajer) ale wypustki okazały się za małe na śnieg. Następne rozwiązanie - podziurawienie pokładu i przeplecenie linki okazało się skuteczniejsze. Dużo pomocnych rad, sprzętu można znaleźć na stronie polskiej floty DN. Projekt iceboarda powstał w oparciu o plany autorstwa Roberta "Grajka" Graczyka ze strony mazury.info.pl |
| 1. |  |
| | 2. |  |
| | 3. |  |
| | 4. |  |
| | 5. |  |
| | 6. |  |
| | 7. |  |
| | 8. |  |
| | 9. |  |
| | 10. |  |
| | 11. |  |
| | 12. |  |
| | 13. |  |
| | 14. |  |
| | 15. |  |
| | 16. |  |
| |
|