|
Do Chorwacji wybraliśmy się w tym roku po raz pierwszy z dość naiwnym założeniem, że nad Adriatykiem wiatr wieje zawsze i niezależnie od tego gdzie się mieszka, można pływać codziennie. Przyjechaliśmy w połowie sierpnia do wioski Drače, po północnej (czyli od strony lądu) stronie półwyspu Pelješac. 
Pierwszego popołudnia po przyjeździe wiatr był akurat obiecujący, jednak już następnego dnia przyszło nam zweryfikować błędne oczekiwania – była kompletna flauta (taka, jaka nawet u nas zdarza się rzadko). Sytuacja nie poprawiła się także po dwóch dniach, więc postanowiliśmy wyruszyć na poszukiwania wiatru. Na szczęście było niezbyt daleko od osławionego Orebiča i wyspy Korčula, więc postanowiliśmy dojeżdżać właśnie tam. W tzw. Kanale Korczulańskim wiatr wieje właściwie codziennie w godzinach popołudniowych i czasem też rano – ale tego nie udało nam się stwierdzić. Sam kanał to przesmyk szerokości ok. 2 km i długości ok. 20. Oba nadbrzeża są górzyste i tworzą jakby naturalny wąwóz. Wzdłuż brzegu z dogodnym dostępem do wody rozłożyły się liczne campingi, hotele i domy prywatne, w których znajdują się liczne „apartmani” do wynajęcia. Pomiędzy tym są też różne szkółki windsurfingowe. Jednym słowem prawdziwy raj. Ale raj ma też swoje ukryte niespodzianki czasem boleśnie odbijające się na odkrywcy. W kanale płynie prąd w kierunku Orebiča i trzeba dobrze się pilnować, aby utrzymać wysokość względem wiatru, a najczęściej wieje z zachodu. Ci, którzy niefrasobliwie puszczają się z wiatrem (windsurferzy i kitowcy pospołu) wracają potem brzegiem mozolnie taszcząc swój sprzęt na plecach. Inną „atrakcją”, która także może zdarza się czasem, to nagła zmiana kierunku wiatru o 180 st. Wiatr nagle ucicha i zapada złowróżbna cisza. Wszyscy cierpliwie siadają na wodzie i czekają... nagle przychodzi podmuch z kierunku przeciwnego i to na ogół dość mocny. Oczywiście mozolnie wypracowana wcześniej wysokość względem wiatru, teraz okazuje się podwójną stratą.  Samo pływanie jest tam jednak bajkowe. Wiatr jak już jest, to na ogół równy, jednym dobrym ślizgiem można ciąć przez całą szerokość kanału, zwrot - i to samo w przeciwnym kierunku. Fala niewielka, woda taka jakaś „przyjazna”, lazurowa. W kanale panuje dość spory ruch promów i wszelkiej maści stateczków i jachtów. Nie jest to jednak uciążliwe i przy odrobinie uwagi i dobrej woli - dla każdego wystarczy wody. Na nabrzeżu trochę doskwiera niewystarczająca ilość parkingów i niezbyt życzliwe miejsca na taklowanie żagla oraz niewiele zacienionych miejsc. Nabrzeże stanowi, bowiem tylko wąska wysypana drobnym tłuczniem plaża z drzewkami tamaryszku i ulica, za którą od razu są posesje prywatne lub campingi. Mieszkający na miejscu mają własne przechowalnie sprzętu i prywatne parkingi. Przyjezdni upychają samochody gdzie popadnie a do taklowania pozostaje kamienista plaża. Niewygodę rekompensuje jednak fantastyczne pływanie i ogólna życzliwość wśród windsurferów. Przy odrobinie starania można też znaleźć miejsce na sprzęt w którejś z prywatnych przechowalni.Samo pływanie jest tam jednak bajkowe.  Prognozy z windguru sprawdzały się na ogół dobrze (nazwa spotu Viganj). Dwukrotnie w czasie naszego pobytu pokazały odstępstwo od regularnego wiatru (w dół) i tak rzeczywiście było. Temperatury regularnie wysokie, woda bardzo ciepła, niebo błękitne, żadnych chmur ani deszczu.
Oczywiście kanał Korculański to nie jedyny spot na półwyspie, ale z pewnością najlepszy. W czasie naszego pobytu zwiedziliśmy niemal cały półwysep i zajrzeliśmy do prawie każdej dostępnej samochodem laguny. Miejsca do kąpieli i nurkowania wymarzone – do windsurfingu już mniej. Brzegi najeżone ostrymi skałami. W każdym przypadku należałoby dość mozolnie wyhalsować się z zatoki na otwarte morze i tam szukać wiatru. Chętnych do takiego rozwiązania nie widziałem wielu, poza mną chyba trzech lub czterech (łącznie we wszystkich odwiedzonych miejscach), ale może słabe wiatry zniechęcały.  Natomiast regularna kawalkada samochodów z deskami ciągnęła w kierunku Orebiča podobnie jak u nas na Hel.
Wypada napisać nieco o cenach. Apartamenty występują jako duże (dwie sypialnie + kuchnia + łazienka + jakiś tarasik) i małe (jedna sypialnia + reszta). Kuchnia jest zawsze wyposażona w lodówkę, kuchenkę oraz zestaw naczyń i garnków. Naogół mieści też rozkładaną sofę, tak że jadąc w dwie osoby + dziecko można spokojnie mieszkać w małym. Ceny małych apartamentów zaczynają się od 35 Euro/dzień (25 poza sezonem), dużych od 50 Euro/dzień (odpowiednio 40). To są ceny, które płaci się wynajmując prywatnie od właściciela. Jeśli zrobimy to przez agencję (internet) będą sporo wyższe. Z naszych obserwacji wynikało, że oferta apartamentów jest tak duża, że bez większego ryzyka można nawet przyjechać w ciemno i na miejscu szukać. Co najwyżej znajdziemy nie na samym nabrzeżu lecz nieco dalej od wody. Właściciele chętnie zawierają transakcje bezpośrednio z gośćmi bez pośrednictwa agencji turystycznej. W kazdej najmniejszej nawet wiosce jest biuro informacji turystycznej. Można w nim otrzymać podstawowe informacje o okolicy, jakąś mapkę oraz adresy dostępnych kwater.
Wyżywienie jest sporo droższe niż u nas. Sklepy w mniejszych miejscowościach bardzo ubogie z ograniczoną ofertą. W Orebiču jest kilka większych „konzumów”, największy ma ofertę porównywalną z LIEDLEM. Mięso jest bardzo drogie i już sam jego wygląd zniechęca do kupna. Tak więc przywiezienie pewnego zapasu z Polski okazało się bardzo praktycznym rozwiązaniem. Niestety Chorwaci mają zamiar wprowadzić zakaz wwozu produktów rolniczych. Właściwie już został on ogłoszony, a następnie od razu zawieszony. Miejmy nadzieję, że ktoś mądry przedłuży to zawieszenie, bo inaczej będą sobie podcinać gałąź, na której siedzą albo powrócimy do czasu drobnego przemytu.
Dojazd. Nie sposób uniknąć opłat za autostrady, chyba że ktoś zdecyduje się na wąskie, kręte i bardzo złej jakości drogi lokalne. Jadąc z Polski z pobliża granicy zachodniej można zdecydować się na dłuższy, ale znacznie bardziej komfortowy wariant trasy autostrada przez Niemcy. My właśnie tak zrobiliśmy. Opłaty za przejazdy kolejno: Austria – przez Graz 19,70 Euro (w tym winieta 10 dniowa + dwa odcinki dodatkowo płatne), Słowenia 35 Euro za wjazd na autostradę (winieta półroczna bez możliwości kupna krótszej. Uwaga, rygorystyczna kontrola video-elektroniczna), Chorwacja – opłata za maksymalny odcinek od granicy ze Słowenią do południowego końca autostrady 210 Kuna (ok. 28 Euro), w przyszłym roku z pewnością uruchomiony zostanie kolejny odcinek. Na Pelješac można dojechać promem z portu Ploče. Pozwala to zaoszczędzić ok 100 km dróg lokalnych oraz przejazdu przez Bośnię, który zresztą nie jest uciążliwy. Prom za samochód i dwie osoby kosztuje ok 15 Euro + niepewny czas oczekiwania (7 kursów dziennie), więc wybraliśmy wariant drogowy. Okazał się bardzo wdzięczny, gdyż droga wiedzie dookoła delty rzeki Neretwy, która stanowi bajkowy krajobraz oazy zieleni w ponurym, skalistym otoczeniu chorwackich gór. Po drodze do granicy z Bośnia – liczne stragany z owocami, jarzynami, winem. Z całej drogi najmniej sympatycznie wspominamy przejazd przez Słowenię, na co z pewnością miał wpływ „janosikowy” haracz za przejazd 14(!) km autostrady, a następnie bardzo podłej jakości powolna droga Maribor-granica. W drodze powrotnej był tam bardzo męczący i długi korek. Wniosek: należy poszukać korzystniejszego wariantu, skoro już płacimy za autostradę, pojechać nią w kierunku Ljubliany wyjeżdżając w Chorwacji w rejonie Karlovača lub Rijeki albo w ogóle zjechać z autostrady jeszcze w Austrii, nie płacić haraczu i objechać drogami lokalnymi. Może ktoś już to przerobił i zasugeruje lepsze rozwiązanie.
Ceny paliwa zróżnicowane. W kraju w tym czasie dochodziły do 1,45 Euro, Austria 1,36, Słowenia 1,17 (i bardzo dobre paliwo w stacji Agip), Chorwacja podobnie jak w Polsce lub nieco wyżej. Natomiast na samym półwyspie nieliczne stacje paliw dyktują ceny wyższe niż w reszcie kraju o ok. 10% pomimo tego, ze w Chorwacji generalnie obowiązuje jednolita regulowana cena na paliwa. |
| 1. |  |
| | 2. |  |
| | 3. |  |
| | 4. |  |
| | 5. |  |
| | 6. |  |
| | 7. |  |
| | 8. |  |
| | 9. |  |
| | 10. |  |
| | 11. |  |
| | 12. |  |
| | 13. |  |
| | 14. |  |
| | 15. |  |
| | 16. |  |
| | 17. |  |
| | 18. |  |
| | 19. |  |
| | 20. |  |
| | 21. |  |
| | 22. |  |
| | 23. |  |
| | 24. |  |
| | 25. |  |
| | 26. |  |
| | 27. |  |
| | 28. |  |
| | 29. |  |
| | 30. |  |
| | 31. |  |
| | 32. |  |
| | 33. |  |
| | 34. |  |
| | 35. |  |
| | 36. |  |
| | 37. |  |
| | 38. |  |
| | 39. |  |
| | 40. |  |
| | 41. |  |
| | 42. |  |
| | 43. |  |
| | 44. |  |
| | 45. |  |
| | 46. |  |
| | 47. |  |
| | 48. |  |
| | 49. |  |
| | 50. |  |
| | 51. |  |
| | 52. |  |
| | 53. |  |
| | 54. |  |
| | 55. |  |
| | 56. |  |
| | 57. |  |
| | 58. |  |
| | 59. |  |
| | 60. |  |
| | 61. |  |
| | 62. |  |
| | 63. |  |
| | 64. |  |
| | 65. |  |
| | 66. |  |
| | 67. |  |
| | 68. |  |
| | 69. |  |
| | 70. |  |
| | 71. |  |
| | 72. |  |
| | 73. |  |
| | 74. |  |
|
|
|