"Kulka", to niezwykły w swojej prostocie sposób na dobrą zabawę z żaglem na lodzie. Łączy łyżwiarstwo z windsurfingiem. Do żagla od deski, a ściślej do stopy masztu, mocujemy za pomocą bolca stosowanego w przegubie, żeliwną kulę. Jej zadaniem jest ustawienie żagla w pionie i ślizganie się pędnika po lodzie. Mając na nogach łyżwy, najlepiej hokejówki, pędzisz po lodzie trzymając pędnik jedną ręką za maszt, a drugą za bom.
„Kulka” to pomysł kanadyjski, podpatrzony kilkanaście lat temu w Surfenie (popularnym kiedyś niemieckim magazynie windsurfingowym) przez mojego kolegę, niestrudzonego wynalazcę, miłośnika sportów lodowych i wodnych – Marcina Koziorowskiego. W latach 90-tych, zafascynowany jego kolejnym wynalazkiem dostałem w prezencie gotową do jazdy kulę wraz z „instrukcją obsługi”. Kula okazała się połówką starej 5-cio kilogramowej hantli, z której odpiłowano rączkę!
Jak się na czymś takim jeździ?
Przednią ręką chwytamy za maszt powyżej bomu, tylną natomiast chwytamy bom, podobnie jak przy ustawianiu zestawu przed startem z plaży. Na łyżwach ustawiamy się równolegle, bokiem do żagla z nogą tylną - zawietrzną lekko za nogą przednią - nawietrzną, podobnie jak na nartach. Zwroty z wiatrem to czysta przyjemność. Wykonuje się je bardzo łatwo, obracając żagiel z lekkim opóźnieniem. Reszta to Freestyle.
Jeśli chodzi o łyżwy, zdecydowanie odradzam figurówki z powodu ząbków, które w najmniej oczekiwanym momencie mogą złapać lód, co skończyć się może mało przyjemnym upadkiem. Żagiel nie powinien być zbyt duży, maksymalnie do 6m2, koniecznie bezkamberowy. Na takim zestawie oprócz jazdy w połówce, które daje niesamowite wrażenie szybkości już przy 4B, można wykonywać najbardziej wymyślne triki Freestyle`owe. Po kilku godzinach zabawy i przy sprzyjających warunkach, czyli gładkim lodzie możliwe jest wykonanie tak niewyobrażalnych trików jak Flaka 900!!! Jeśli lubisz skakać, a na akwenie występują wahania poziomu wody i nakładanie się płyt lodowych (zbiorniki zaporowe), będziesz mieć wspaniałą okazję poszaleć. Sporą frajdę daje także jazda na lodzie, który osiadł na dnie po opadnięciu poziomu wody.
Zachęcam do spróbowania jazdy na kulce, tym bardziej że poniesiony koszt produkcji jest zwykle mniejszy niż paliwa spalonego na dojazd nad akwen.
Gdzie taką hantlę nabyć i jak przystosować do naszych potrzeb? Pozostaje popytać wujków lub udać się na większe złomowisko. Z hantli należy odpiłwać równo rączkę, a w miejscu przecięcia, w centralnym punkcie, wywiercić otwór, który następnie trzeba nagwintować. W miejsce to należy wkręcić nierdzewną lub mosiężną śrubę, uprzednio pokrywając gwint kilkoma kroplami szybkoschnącego kleju cyjanoakrylowego (np. Kropelka). Od tak wkręconej śruby należy odciąć na wymierzoną długość główkę i nakręcić, również na klej, bolec którym połączysz kulkę ze stopą masztu. Jeśli nie masz w zapasie takiego bolca, możesz go nabyć w większości sklepów windsurfingowych lub spytać znajomych, którzy w ostatnim czasie kupowali przedłużkę. W obecnie sprzedawanych przedłużkach taki bolec dodawany jest gratis. Przed nakręceniem bolca na stałe warto zrobić próbę, czy śruba nie jest za długa i wchodzi do końca. Metalowy bolec po wkręceniu musi dotykać kulki. Tak przygotowana kulka jest po chwili gotowa do użycia. Te kilka kropel kleju jest koniecznością, gdyż kula w swoim ruchu ślizgowo-toczącym potrafi się odkręcić i potoczyć w siną dal. Malowanie kulki inną farbą niż proszkową nie ma sensu, gdyż już po jednej sesji na lodzie farba w części jest starta.
... i krótki filmik ze Szwecji gdzie też jeżdżą ...
Na rolkach nie próbowaliśmy, ale kto wie może i dało by radę? Na pewno będą większe opory (toczenia), a więc i potrzeba większego żagla i/lub wiatru. Poza tym sądzę, że samo kółko od wózka sklepowego nie wystarczy. Trzeba dołożyć obciążenie. Kulka waży około 3 kg i czasem pędnik na lodzie się unosi.